Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BMW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BMW. Pokaż wszystkie posty

BMW serii 2 Gran Coupe - Nadchodzi konkurencja CLA [ZDJĘCIA SZPIEGOWSKIE]

by on 4/18/2019
     BMW szykuje się na walkę z Mercedesem, ale czy nowa seria Gran Coupe będzie wystarczająco dobra?

     Ciężko pozostać obojętnym, gdy konkurencja rośnie w siłę tak naprawdę od kilku generacji CLA, a my nie mamy stanowczej odpowiedzi na ten model. W takiej sytuacji postawione jest BMW, dlatego zdecydowano o stworzeniu serii 2 Gran Coupe. Teaser już widzieliśmy, jednak nie zdradzał on zbyt wiele i wciąż prawie wszystko pozostaje zagadką, a najbardziej nurtujące wszystkich pytanie czy BMW nawiąże walkę z Mercedesem pozostaje bez odpowiedzi. Jednak jak zawsze udało się złapać nową serię 2 Gran Copue w kamuflażu na testach i możemy domyślać się jak samochód będzie oficjalnie wyglądał.
     Samochód wykorzystuje tą samą platformę FAAR co nowe BMW M135i, które nie zostało jeszcze oficjalnie zaprezentowane. Zastosowany ma zostać również napęd na przednie koła, a bryła auta różni się znacząco od oferowanej tylko na wybranych rynkach serii 1 w wersji sedan. Pod maskę najmocniejszej odmiany M trafi ten sam silnik co do M135i i najprawdopodobniej również zaoferowany będzie napęd xDrive. Taka wersja może nosić nazwę M235i i oferowana będzie z 6-biegową skrzynią manualną lub 8-biegowym automatem. Wydaje się wielce prawdopodobne, że BMW użyje ponownie w samochodzie BMW M Sport Differential, czyli mechanizm różnicowy z funkcją ograniczonego poślizgu. Również system ARB (ogranicznik poślizgu kół przy silniku), który znamy z i3s oraz nadchodzącej odmiany M135i znajdzie się i w nowej serii 2 Gran Coupe w sportowej odmianie.
     Wiele elementów złapanego egzemplarza testowego wskazuje na to, że jest to wersja spod ręki inżynierów z działu M, ponieważ zastosowano większy rozmiar felg, lepsze hamulce i wydech niż w zwykłej wersji. Samochód już teraz wyróżnia się dużym grillem w miejsce, którego trafią "nerki" i wlotami powietrza w przednim zderzaku, które mogą sugerować sportowe pakiety aerodynamiczne. Serwis Motor1 przygotował wizualizację samochodu na podstawie teasera i dostępnych materiałów szpiegowskich. Możemy zauważyć znacznie zmienioną sylwetkę względem oferowanej kiedyś serii 1 w sedanie i nawiązanie do innych Gran Coupe oferowanych przez bawarskiego producenta.
     Nowe BMW Gran Coupe zadebiutuje nie wcześniej jak w listopadzie tego roku, a o wprowadzeniu do sprzedaży mówi się w połowie 2020 roku. Kwestia ceny wciąż pozostaje wielką niewiadomą, bo dalej nie znamy cen M135i i ciężko mieć jakiekolwiek aktualne odniesienie, ale jeśli CLA 180 zaczyna się od 125 300 złotych to BMW nie może za bardzo wystrzelić z ceną. 174 200 złotych kosztuje CLA 250 4Matic, więc gdyby BMW zaczynało od 190 000 złotych lub jeszcze niższej kwoty za swoje M235i to cena byłaby jak najbardziej w porządku. nie pozostaje nam nic innego jak czekać na następne informacje od BMW!

Foto. Motor1

BMW M135i - nowe BMW z przednim napędem [ZDJĘCIA]

by on 4/15/2019
     BMW nie jest chyba zadowolone, że kilka miesięcy przed premierą wyciekły zdjęcia całego samochodu, ale może podziała to dobrze dla marketingu?

     Ile to już razy mieliśmy do czynienia z przeciekami zaraz przed planowaną premierą? Setki jak nie tysiące razy. Taki już jest ten świat, ale mimo to ktoś zaszalał w przypadku nowego BMW M135i, bo pokazał cały przód i cały tył auta gotowego do wyjechania na drogi. Jak widać ktoś nie mógł się powstrzymać na widok nowej serii 1 albo zawędrował tam gdzie nie powinien. Nie zależnie od przyczyny my już znamy wygląd nowego M135i xDrive, które będzie poniekąd rewolucją dla samego BMW i może stać się groźną konkurencją dla Audi i Mercedesa. Największą zmianą, która może zaboleć fanów bawarskiej marki jest napęd na przód w całej serii. BMW porzuciło w tym segmencie tylny napęd, a we wspomnianym M135i zastosowano nawet xDrive.
     Auto ze zdjęcia to najmocniejsza wersja M Performance o sportowym usposobieniu. Wykorzystuje platformę FAAR zamiast dotychczasowej UKL dzielonej z MINI. Wizualnie auto wpasowuje się w znany z obecnych modeli BMW design, czyli duże połączone nerki, wielkie boczne wloty powietrza i biegnący przez całą szerokość zderzaka pas będący wlotem powietrza. Z tyłu znajdziemy światła wykonane w technologii 3D znane z między innymi z nowej serii 3. Oprócz tego wie końcówki wydechu jako, że jest to najmocniejsza wersja, dyfuzor i również pionowe wloty powietrza w zderzaku.
     M135i ma zastąpić w ofercie model M140i, który miał napęd na tył i aż 30 koni mechanicznych mniej. W nowym modelu zastosowano silnik B48A20T1, czyli 2-litrowa jednostka o mocy 302 KM i 450 Nm znany między innymi z zaprezentowanej stosunkowo niedawno wersji M35i dla modelu X2. Przyspieszenie do setki ma wynosić poniżej 5 sekund, a za przełożenia odpowiada nowa 8-biegowa przekładnia Aisin. Będzie to też pierwszy raz kiedy w standardzie dostaniemy BMW M Sport Differential, czyli mechanizm różnicowy z funkcją ograniczonego poślizgu. Specjalnie dla M135i zastosowano nowe tłoki o większym stopniu sprężania, poprawiono system chłodzenia na bardziej wydajny i poprawiono przepływ powietrza.
     W nowej serii 1 znajdziemy również ARB, czyli ogranicznik poślizgu kół przy silniku znany z i3s, jednak teraz po raz pierwszy zobaczymy go w samochodzie z napędem spalinowym. Zastosowana technologia skraca drogę przepływu informacji do jednostki sterującej poślizgiem, co pozwala na szybsze reagowanie i skuteczniejsze działanie. Oprócz tego znajdziemy w M135i sportowe zawieszenie M Sport, które będzie odpowiednim balansem pomiędzy sportową jazdą i osiągami, a komfortem i wygodom. Premiera nowego BMW odbędzie się na targach we Frankfurcie, a auto jesienią trafi do sprzedaży. Nieco później zobaczymy odmianę Gran Coupe na bazie serii 2, która trafi do sprzedaży w 2020 roku. Ceny obu samochodów nie są jeszcze znane.
Foto. Motor1 oraz bimmerfile 

#TEST - BMW Z4 - Odważny roadster na ciepłe dni

by on 4/08/2019
     Pogoda za oknem coraz lepsza, więc to może czas na Roadstera? BMW przygotowało Z4, które silnie atakuje swój segment

     BMW ma w swojej gamie wiele emocjonujących, ciekawych i ekstremalnych samochodów. Przez lata wypracowywało sobie markę, która znana jest na całym świecie i ciężko przejść obojętnie obok tych samochodów. W swojej ofercie BMW ma już jednego Roadstera i to nie byle jakiego, bo hybrydowe i8. Miałem okazję widzieć i8 Roadster w wersji First Edition na żywo i nawet chwilę zadomowić się w jej wnętrzu. Od razu pokochałem to auto mimo, że na początku nie byłem do końca przekonany. Z BMW Z4 jest podobnie. Wystarczy usiąść w środku, aby poczuć klimat tego samochodu. Nisko zawieszony, bez dachu, dynamiczna sylwetka i niezliczone sportowe akcenty. To auto na każdym możliwym kroku pokazuje, że wyszło spod ręki fachowców z działu M, a przynajmniej maczali oni w tym palce. Jednak czy to wystarczy by zapłacić minimum 176 000 złotych?
     Poprzednia generacja Z4 nie przemawiała do mnie wyglądem. Po prostu nie podobał mi się ten samochód. Może dlatego, że przypominał mi serię 6, za którą nie przepadałam. Jednak seria 6 została zastąpiona przez aktualną serię 8, a na rynku pojawiła się najnowsza, już trzecia generacja Z4. Ósemkę pokochałem za jej doskonałość (no prawie 😉) i silnik umieszczony pod maską. W końcu jak oprzeć się V8? Gdy usłyszałem, że Z4 będzie kooperacją z Toyotą Suprą to o mało nie zemdlałem. Najpierw zapytałem "Ale jak to?", a potem stwierdziłem, że może to dobry krok, aby Z4 mi się spodobało. Nie myliłem się. Inżynierowie BMW odwalili kawał dobrej roboty przy Z4 i stworzyli...

Z zewnątrz - agresja i dynamika
      Podchodzisz do Z4 i co widzisz? Dzikie spojrzenie BMW, bo czarny grill umiejscowiony pomiędzy światłami sprawia, że mamy wrażenie jakoby auto było szersze, aniżeli faktycznie jest. Boczne wloty powietrza, czyli tzw. "skrzela" występują w kolorze czarnym i podkreślają dynamiczny charakter samochodu. Z4 można interpretować na dwa sposoby. Pierwszy, gdy auto ma pełny dach, bo wtedy widać jego linię i zdaje się tłumić swoje walory piękna. Moim zdaniem ta opcja działa trochę na niekorzyść auta, bo nie można podziwiać jego smukłości oraz minimalizmu, który występuje od poziomu szyb. Gdy złożymy dach to dopiero wtedy możemy ujrzeć prawdziwego Roadstera. Powyżej dolnej krawędzi szyb nic nie zaburza wyglądu Z4, a samochód staje się jakby lżejszy. To sprawia, że ciężko od niego oderwać wzrok.
     Prezentowany egzemplarz jest w kolorze San Francisco Red, który w zależności od światła przybiera różne odcienie. W pełnym słońcu jest jasny i wpada bardziej w pomarańcz niż czerwień, a w cieniu robi się ciemny i przypomina praktycznie bordowy. Do tego 19-calowe felgi Double Spoke Style 799M w kolorze czarnym, podobnie jak składany dach i tym samym otrzymujemy pięknego Roadstera. Pięknego na tyle, że aż nie chce się z niego wysiadać. Opcjonalny pakiet M Sport który został tutaj zastosowany zmienia nieco wygląd Z4 na bardziej sportowy i przybliża słabsze wersje silnikowe do tej najmocniejszej na ten moment odmiany 6-cylindrowej. W jego skład wchodzą przemodelowane zderzaki przednie i tylne, większe wloty powietrza, oznaczenia M, sportowy układ jezdny czy hamulce.

Wnętrze - nisko, ale wygodnie
     Jest nisko - to pierwsze odczucie po zajęciu miejsca w Z4. Mimo to nie ma problemu ze wsiadaniem i wysiadaniem, przynajmniej przy wzroście 175 cm jest wygodnie i nie trzeba się gimnastykować już na wstępie. Miejsca jest dużo, szczególnie jak na Roadstera, a do dachu wciąż pozostaje sporo miejsca, choć nie wiem jak byłoby to w przypadku osoby o wzroście 2 metrów. Kabina jest przestronna, a deska rozdzielcza skierowana ku kierowcy. Na pochwałę zasługuje wysoki tunel środkowy, co bardzo lubię w samochodach, bo jest to dla mnie bardziej poręczne i przyjemne w obsłudze. O jakości zastosowanych materiałów nie ma co pisać - to BMW. Tutaj wiadomym jest, że zastosowano najlepsze materiały, a poziom dopasowania elementów jest doskonały. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, nie ociera. Mimo niskiej pozycji widoczność jest dobra i nie ma problemu z zasłaniającymi słupkami czy innymi tego typu elementami. Fotele mają dobre trzymanie boczne i można je regulować we wszystkich płaszczyznach. Jedyne co bym zmienił to wybraną tapicerkę, bo nie jestem zwolennikiem jasnych kolorów i zdecydowanie bardziej widziałbym tutaj Alcantarę, choć to moja fanaberia.

Jazda - sportowo i szybko
     Prezentowany egzemplarz to wersja sDriver 30i, która została wyposażona w czterocylindrowy silnik o pojemności dwóch litrów, generujący 258 KM i 400 Nm. Słyszy się, że to dwu-litrówka i od razu wiele osób skreśla taką jednostkę. Ja może też bym tak zrobił, gdybym tym autem nie jechał. Jak na zaledwie cztery cylindry dźwięk jest piękny. Nie jest to R6, ale co jakiś czas strzeli z wydechu i nawet jak jedzie się z zamkniętym dachem to aż miło posłuchać jego pracy. Śmiem twierdzić, że audio w Z4 jest niepotrzebne, bo silnik zapewnia wystarczającą symfonię, a to dopiero cztery cylindry. No właśnie, bo w ofercie jest jeszcze ten sam silnik tyle, że o mocy 197 koni i jednostka 6-cylindrowa, która generuje aż 340 KM. Już wersja 30i z przyspieszeniem do setki na poziomie 5,4 sekundy potrafi wgnieść w fotel, a co dopiero samochód mocniejszy o ponad 80 koni. Nie zapominajmy o masie Z4, bo ta wynosi zaledwie 1490 kg.

     Pakiet M Sport to między innymi sportowe zawieszenie, które jest sztywne i twarde, ale nie przeszkadza specjalnie. Czuć każdą nierówność, ale da się to przeżyć, a na pewno rekompensata przychodzi w dobrym czuciu samochodu. Z4 radzi sobie również na mniej równych drogach i tak oto, aby dojechać na sesję trzeba było przejechać małymi bezdrożami i drogami szutrowymi. W trybie Comfort nie ma żadnego problemu i Z4 daje radę. Także jeśli ktoś zastanawia się czy auto poradzi sobie na wsi to daję mu gwarancję, że tak. Tylko proszę jechać powoli i z wyczuciem

     Samochód jest bardzo dynamiczny i błyskawicznie reaguje na dodanie gazu. Za każdym razem rwie do przodu, choć zerwanie trakcji przy włączonej kontroli wcale nie jest takie łatwe. 8-biegowa sportowa skrzynia reaguje szybko i bez opóźnienia, a gdy chcemy nagle przyspieszyć perfekcyjnie trafia w niższy bieg. Nie ma tutaj mowy o długim czasie wybierania przełożenia czy wbiciu za wysokiego biegu. Samochód sam doskonale wie, kiedy zrzucić bieg i wydobyć dźwięk z silnika. Ktoś powie, że jest wspomagany przez głośniki - może i tak, nie sprawdzałem. Ważne, że brzmi dobrze jak na dwa litry i jest świetnym zwiastunem wersji M40i

Podsumowanie
     Jeśli ktoś szuka Roadstera na co dzień to dobrze trafił, bo da się tym autem jeździć bez zbędnego cierpienia. No może poza zużyciem paliwa, bo to deklarowane przez producenta (7,6-7,9) uzyskacie co najwyżej na autostradzie przy niskich prędkościach. Ale z drugiej strony kto przejmuje się spalaniem w aucie, które i tak będzie wykorzystywane głownie podczas słonecznych weekendów do miłego spędzania czasu? Z4 potrafi sprawić przyjemność i wystarczy raz porządnie przyspieszyć, aby mieć uśmiech na twarzy Chyba właśnie o to chodzi w tego typu samochodach.

     Jak wyjedziecie na ulicę to musicie liczyć się z tym, że będą na was patrzeć ludzi, szczególnie w wersji z czerwonym lakierem. Z4 przyciąga wzrok wszystkich przechodniów, a jak wciśniecie gaz to z daleka usłyszą, że się zbliżacie. Odmiana 30i to świetny kompromis pomiędzy osiągami, ceną a radością z jazdy. Jeśli szukacie kabrioletu z dobrymi osiągami i ciekawym wyglądem to Z4 jest dla was. Jeśli wspomniałem o cenie to powiem o niej nieco więcej, bo ten etap może niektórych zrazić.
     Katalogowo samochód startuje od 176 100 złotych, ale nie da się taką konfiguracją wyjechać z salonu. Minimum jakie udało mi się osiągnąć w konfiguratorze to 201 347 złotych, bo na przykład skrzynia biegów jest tylko jedna do wyboru (podobno od lipca ma być dostępny 6-biegowy manual) i trzeba za nią zapłacić 10 tysięcy złotych. Jeśli chcemy pakiet M Sport to musimy przygotować 30 500 złotych, ale w zamian otrzymujecie sporo zmian, które wyraźnie zmieniają charakterystykę samochodu, więc warto. Maksymalnie wyposażona wersja M40i jaką otrzymałem w konfiguratorze kosztowała 398 442 złotych i chyba nie da się przekroczyć granicy 400 tysięcy. To już jest duża kwota, bo za tyle możemy mieć M4, a za dodatkowe 90 tysięcy wkraczamy na pułap M5. Jednak gdy mówimy o samochodzie za 260-270 tysięcy to sprawa kształtuje się nieco lepiej. To wciąż sporo, ale dlaczego by nie kupić Z4? Nic jej nie brakuje i ciężko w tej klasie o lepszy samochód. Zdecydowanie na M40i to w teorii wydatek dodatkowych 40 tysięcy, lecz za porządną wersję z dodatkami wyszło mi aż 370 000 złotych.

     Z4 nie jest autem dla każdego. Aby jeździć tym samochodem trzeba kochać motoryzację, bo właśnie takie samochody podtrzymują ją przy życiu. Niby ma silnik tylko czterocylindrowy, ale potrafi zaskoczyć swoją zwinnością, dynamiką i dźwiękiem. Jasne, że lepsza jest sześcio-cylindrówka, to oczywiste, ale dla kogoś kto chce wykorzystywać to auto na co dzień więcej nie potrzeba. Z4 30i spełnia wszystkie wymagania w tym segmencie, więc czego chcieć więcej? Ja wprowadził by kilka zmian do testowanego egzemplarza, między innymi Alcantarę, inne wykończenie wnętrza i może zmienił kolor na niebieski, chociaż ten też mi się podoba. Zdecyduję jak będę wybierać model dla siebie.

niesamowitego Roadstera. - zastanawialiście się czemu urwałem na początku zdanie "Inżynierowie BMW odwalili kawał dobrej roboty przy Z4 i stworzyli...". Tu macie odpowiedź i opinię o samochodzie.


Ocena 8
Wygląd 8,5
Zawieszenie 8
Dynamika 8
Skrzynia biegów 8
Silnik 8
Użytkowanie 7,5
Radość z jazdy 8
Fame na ulicy 8


Plusy Minusy
+ napęd na tył - spalanie
+ zawieszenie - cena
+ dynamiczność
+ wygoda jak na sportowe auto
+ design
+ strzały z wydechu


Foto. Wokół Motoryzacji


Dziękuję BMW Sikora w Mikołowie za udostępnienie samochodu

BMW X2 by 3DDesign - Niemiecki Crossover w japońskich rękach

by on 3/25/2019
     Jak zrobić z crossovera hothatcha? Zapytajcie 3DDesign, oni zrobili tak z X2

     BMW X2 to jeden z nielicznych crossoverów, które mi się podobają. Dlaczego? Wyróżnia się na drodze, jednak nie jest na tyle ekstrawagancki, aby było to utrudnieniem w codziennym użytkowaniu. Oczywiście zmieniłbym kilka rzeczy, ale ogólnie rzecz biorąc samochód jest ładny, a wersja M35i wydaje się być rozsądna, jeśli chodzi o osiągi i możliwości auta. Jednak może okazać się, że seryjne X2 to za mało, a klienci wymagają jeszcze więcej. Co wtedy zrobić? Na pomoc przychodzi 3DDesign, czyli japońska firma tuningowa, która jako jedna z nielicznych podjęła się wyzwania zmodyfikowania X2. Czasami mam wrażenie, że tuning zwykłego samochodu do jazdy na co dzień wymaga większego wyczucia niż zabaw z super samochodem pokroju Audi R8 czy Lamborghini Huracan.

     W pierwszej chwili myślałem, że to Hyundai i30N, bo od tyłu faktycznie przerobione X2 trochę jest podobne. Nowy zderzak z czterema końcówkami wydechu, dyfuzor i spoiler dachowy sprawiają, że z daleka mógłbym stawiać ma i30N. Z przodu widać ewidentnie, że to BMW a firma dołożyła przedni splitter, większe wloty powietrza i przemodelowała cały zderzak. Zastosowane części zostały wykonane z karbonu, dzięki czemu ważą bardzo mało i nie obciążają dodatkowo samochodu. Oczywiście zmiany nie mają wielkiego wpływu na aerodynamikę pojazdu, ale dodają mu agresywnego wyglądu i tworzą ze spokojnego miejskiego auta prawdziwego wojownika w miejskiej dżungli. W środku również zaszły zmiany, lecz były to jednak tylko poprawki kosmetyczne, jak na przykład nakładki na pedały, łopatki zmiany biegów czy dźwignia hamulca ręcznego.
     Również pod maską zaszły zmiany i udało się wyciągnąć z wersji M35i ponad 300 koni. To może być zwiastunem możliwości jakie zaoferuje nowa mocniejsza wersja X2, którą być może BMW wypuści na rynek. Zmieniono również wydech na bardziej rasowy, a cztery końcówki wydechu zapowiadają jego niesamowite brzmienie. Czy to na wyrost? Może odrobinę, bo jednak do takiego auta dwie byłyby zdecydowanie wystarczające, ale w końcu miało być agresywnie, a jeśli strzela z wydechu to ja nie mam nic przeciwko. Więcej ognia to przecież więcej zabawy, a w miejskim aucie przyda się jej jak najwięcej.
     Jeśli posiadacie BMW X2 i chcecie nadać mu charakteru to japoński tuner z chęcią zainstaluje Wam swój pakiet stylistyczny. Nie podano oficjalnie ceny ani czasu oczekiwania, jednak w 10 000 Euro powinniśmy się zmieścić patrząc na wysoką jakość wykonania elementów. Może ktoś uznać cały projekt za przerost treści nad formą, ale przyznam szczerze, że takie X2 biorę w ciemno i w tym segmencie chyba nic lepszego nie ma. Chociaż felgi bym wymienił, bo za bardzo zalatują Japonią i nie do końca pasują do projektu. Lepsze byłyby oryginalne z BMW z M Pakietu lub coś customowego.

Foto. 3DDesign 

BMW serii 2 Gran Coupé - nowy konkurent CLA i powiew świeżości w segmencie

by on 3/20/2019
     Nowy konkurent dla Mercedesa CLA pojawia się już na horyzoncie, a w dodatku będzie to kolejne BMW z napędem FWD.

     Już od jakiegoś czasu krążyły plotki, że BMW wprowadzi nową odmianę serii 2, czyli Gran Coupe. Koncepcja czterodrzwiowego Coupé, która sprawdziła się już w samochodach wyższej klasy, będzie łączyć dynamiczną charyzmę i wyrazisty design z wysokim stopniem funkcjonalności na co dzień również w segmencie samochodów kompaktowych klasy premium. Dotychczas mogliśmy bazować tylko na zdjęciach szpiegowskich i domniemaniach czy w ogóle taki model zostanie wprowadzony. Teraz jednak BMW pokazało oficjalny teaser ukazujący część tyłu nowego samochodu, nie pozostawiając tym samym wątpliwości z czym mamy do czynienia.
     Właśnie tutaj zaczyna robić się ciekawie, bo na przykład tylne światła nawiązują stylistycznie trochę do serii 8, a linia dachu idealnie łączy się z poszerzonymi nadkolami. Do tego dochodzi turkusowy kolor dodający świeżości i indywidualności. Z przodu samochód ma wykorzystywać stylistykę podobną do tej pokazanej przy okazji premiery nowego BMW serii 3, a całość ma być odpowiedzią na Mercedesa CLA. Cytując BMW "BMW serii 2 Gran Coupé tworzy nowe akcenty w zakresie indywidualności, estetyki i emocji w segmencie samochodów kompaktowych klasy premium. Łączy w sobie emocjonalny design ze sportowym charakterem i najnowszymi innowacjami w zakresie obsługi i łączności. Dlatego też BMW serii 2 Gran Coupé ma idealne warunki, aby zapoznać nowe grupy docelowe z typową dla BMW radością z jazdy. " nie trudno odnieść wrażenie, że producent wiąże duże nadzieje z nowym modelem, bo wkracza na pole, gdzie może zagarnąć sporą część klientów konkurencji i tym samym pokazać swoje możliwości w projektowaniu "limuzyn" na co dzień.
     Dlaczego na co dzień? Odpowiedź jest prosta i kryje się pod maską. W ofercie silnikowej nie zobaczymy jednostki sześciocylindrowej, a jedynie cztero i trzy cylindrowe. Najmocniejsza odmiana ma wykorzystywać silnik z X2 M35i, czyli 2-litrową jednostkę o mocy 306 koni mechanicznych i 400 Nm. W połączeniu z napędem na cztery koła i przyspieszeniem do setki poniżej 5 sekund ma być realnym zagrożeniem dla Mercedesa CLA 35 AMG. Właśnie co do napędu jest najwięcej wątpliwości, bo o ile xDrive jest niemalże pewny to pozostaje kwestia wyboru pomiędzy RWD a FWD. Najpewniej BMW zdecyduje się na tą drugą konstrukcję i porzuci tym samym charakterystyczny dla marki styl, ale wraz z nowym modelem zmienia się założenie wykorzystywania nowego BMW. To ma być samochód premium do miasta. Ma trafić do specjalnej grupy odbiorców, która właśnie takiego produktu oczekuje (podobno).
     Premiera odbędzie się pod koniec tego roku, czyli najprawdopodobniej podczas targów w Los Angeles w listopadzie, a do salonów auto trafi wiosną 2020 roku. Czy takie BMW jest potrzebne? Uważam, że tak, bo po pierwsze BMW nie zrobiłoby czegoś co się nie sprzeda, a po drugie ruszy to z miejsca ten segment, bo dotychczas CLA był bez konkurencji. Ciekawe co powie BMW na serie 2 Shooting Brake? Może to właśnie jest segment, w który trzeba uderzyć, aby zdobyć nowych klientów. Coś na zasadzie mniejszego kombi, dla osób wyjeżdżających we dwójkę w weekendy. Może właśnie tędy trzeba iść, żeby zaskoczyć konkurencję?

 Foto. materiały prasowe BMW oraz Carscoops

BMW M2 CS - Najlepsze BMW jakie powstało [Zdjęcia]

by on 3/14/2019
     Zwykła wersja jest świetna, Competition genialne, a CS będzie niesamowite. Właśnie tak tworzy się samochody, bierzcie przykład z BMW. 

     Sportowe modele BMW występują w wielu odmianach poza standardową wersją, która trafia do produkcji jako pierwsza. Każda kolejna wersja jest ulepszana, poprawiana i dostosowywana do konkretnego celu w jakim została stworzona. Najpopularniejsza jest odmiana Competition, którą możemy określić jako twardszą, mocniejszą i bardziej surową. Nie każdemu jednak odpowiada taka charakterystyka, a chciałby mieć coś więcej niż standardowy model. Wtedy pojawia się opcja w postaci CS. To odmiana o jeszcze bardziej sportowej charakterystyce, ale wciąż zachowuje się możliwość użytkowania samochodu na co dzień w pełni komfortowo, co jest bardzo ważne dla wielu klientów. Oczywiście, żeby nie było tak łatwo odmiana CS jest limitowaną, choć według niemieckiego producenta nie na tyle, aby ją specjalnie numerować.
     Dotychczas takiej odmiany doczekał się model M4 i został ciepło przez klientów odebrany. Teraz przyszła kolej na M2, czyli najmniejsze z prawdziwych M, które uznawane jest za najlepsze BMW w historii. Jak przystało na wersję specjalną potrzebne jest podniesienie mocy. W przypadku M2 CS za dostarczanie mocy odpowiada 6-cylindrowy silnik Twin Turbo o pojemności 3 litrów, który generuje aż 445 koni mechanicznych. Dla porównania zwykłe M2 ma zaledwie 370 koni, a wersja Competition 410 koni. Zatem różnica jest ogromna, biorąc pod uwagę fakt, że zmniejszono również masę. Uzyskano to między innymi dzięki zastosowaniu carbonowego dachu jako wyposażenia standardowego. Za przełożenia odpowiadać będą dwie skrzynie: manualna i automatyczna. Taka informacja powinna ucieszyć wszystkich, bo możliwość wyboru dzisiaj jest z reguły ograniczona.
     Wizualnie wiemy jak samochód będzie wyglądać, bo udało się złapać go praktycznie bez kamuflażu. BMW zastosowało maskowanie tylko na zmienionych elementach: przedni zderzak i tylna lotka. Nie wykluczone, że produkcyjna wersja doczeka się kilku zmian zewnętrznych, ale będą to raczej kosmetyczne zabiegi. W przypadku tej wersji liczy się to co pod maską, a nie otoczka i opakowanie. Do wyboru przez klienta są cztery kolory nadwozia: Black Sapphire, Alpine White, Hockenheim Silver i Misano Blue. Wszystkie prezentują się genialnie, a w połączeniu z czarnym wnętrzem, które jest jedyną możliwością tworzą połączenie idealne. Jak dla mnie M2 jest jednym z ładniejszych z obecnie dostępnych BMW. Patrząc na te zdjęcia chyba doczekamy się nowej najpiękniejszej odmiany, bo już na zdjęciach szpiegowskich czaruje swoim wyglądem.
     Samochód zadebiutuje jeszcze w tym roku, a dostawy przewidziane są dopiero na 2020 rok. Jeśli komuś za mało wrażeń z odmiany CS to BMW ma w zanadrzu odmianę torową. Oferuje ona przede wszystkim mocniejszy silnik generujący około 470 koni mechanicznych. Oprócz tego zwiększone są możliwości dostosowywania różnych parametrów na torze oraz zmniejszono masę. Taka wersja zadebiutuje po wersji cywilnej i nie wiadomo czy będzie sprzedawana pod nazwą CS. Osobiście uważam, że najnowsze M2 będzie hitem, czymś niesamowitym na skalę światową, bo w standardowym M2 trudno się nie zakochać. W wersji CS mówimy o mocniejszym, lżejszym i zwinniejszym samochodzie, a do zabawy właśnie takie auta są potrzebne. Brawo BMW!


Foto. Motor1

Elektryczne BMW M nadchodzi, czyli nowa e-M'ka

by on 3/10/2019
     Elektryczne M będzie albo ogromnym sukcesem albo wielką klapą. Tutaj nie ma półśrodków, a błędów się nie wybacza. Taki rynek.

     Choć to była tylko kwestia czasu to odrzucałem tą myśl w swojej głowie aż do samego końca - BMW pracuje nad zelektryfikowanymi odmianami M. Dotychczas za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawiło się bawarskie auto oznaczone tą literą, na mojej twarzy pojawiał się ogromny uśmiech. Dlaczego? Ryk silnika, nieziemski wygląd i prędkości, które wywołują przerażenie nawet u najlepszych kierowców. To brzmi jak przepis na sukces i tak też było w przypadku BMW, bo modele z serii M sprzedawały się jak ciepłe bułeczki mimo ogromnych kwot jakie trzeba za nie zapłacić. Spotkać dziś na ulicy M4 czy M2 to żaden wyczyn i nawet nie wiem czy możemy mówić w tym przypadku o carspottingu z prawdziwego zdarzenia, gdyż te samochody stały się po prostu popularne.
     Miliony razy powtarzałem, że elektryfikacja w motoryzacji zagościła na dobre i nie da się przejść obojętnie obok hybryd i elektryków. Downsizing i normy emisji spalin to tematy wokół, których toczą się ciągle rozmowy i to właśnie to zadecydowało o zmianie silnika V12 w BMW serii 7 na mniejszą jednostkę V10 lub nawet V8! Gdy dołożymy do tego hybrydowe M4 lub M2 to nie sposób sobie zadać pytanie czy nie lepiej zmienić nazwę na E4 lub eM4. Robert Irlinger z BMW zapewnia, że cały zabieg dodania silnika elektrycznego sprawi, że samochody będą znacznie szybsze, a kierowca będzie mógł czerpać jeszcze większą przyjemność z jazdy. Przynajmniej w teorii.
    Kiedy zadebiutuje pierwsze M z silnikiem elektrycznym nie wiemy, bo BMW wciąż pracuje nad technologią, ale możemy podejrzewać, że będzie to nowe M3/M4, a moc przekroczy 500 lub nawet 550 koni mechanicznych. Tutaj już wkraczamy w nowy poziom walki pomiędzy producentami samochodów. Gdy doszliśmy do poziomu 450-500 koni mechanicznych, trzy turbosprężarki nie robią na nikim wrażenia, bo dwie są standardem, a więcej ciężko wycisnąć, bo przecież te samochody muszą jeździć, a nie umrzeć po 50 tysiącach kilometrów to pojawiło się ograniczenie. Co dalej? Skupić się na aerodynamice? Można, ale ona i tak już jest rozwinięta do bardzo wysokiego poziomu i mówimy tu o drobnych zmianach. Z pomocą przychodzą silniki elektryczne, które można wykorzystać na różny sposób. Jako jednostka pracująca równolegle, jako wspomagacz, czyli tak zwany Boost lub jak tylko producent z inżynierami sobie wymyśli. BMW potrafi robić dobre hybrydy, a przykładem jest i8 i i8 Roadster, w których się zakochałem od pierwszego spotkania na żywo.
     W pełni elektrycznego M sobie nie wyobrażam, chociaż za 5-10 lat będzie to norma. Dla mnie BMW M to przede wszystkim ryk silnika, tylny napęd i ogromna moc, a gdy zabraknie któregoś elementu to cała układanka się rozsypie. Nie ma miejsca na półśrodki albo zamienniki, bo w tym segmencie trzeba mieć oczekiwania, a producent ma obowiązek je spełnić. Jeśli elektryczna jednostka ulepszy samochód to jest za, ale w momencie gdy go uśmierci i zmieni odczucia z jazdy to należy chyba się pożegnać. Elektryfikacja zawita również do MINI i Rolls-Royca, które należą do BMW, także spodziewajmy się cichych zmian. Być może to najlepszy moment, aby zainteresować się jakąś porządną odmianą M4 lub M5, bo za parę lat tylko cisza, szum i szelest na drogach.

Foto. materiały prasowe BMW

BMW M8 - zdjęcia szpiegowskie - Topowa ósemka bawi się na śniegu

by on 2/14/2019
     Flagowy model BMW zyskuje nie tylko pod maską, ale również rośnie wizualnie, aby stać się twardym zawodnikiem z logo M. Przypomina powoli koksa z siłowni w ładnym opakowaniu.

     Czekasz na BMW M8? Zakochałeś się bez opamiętania w M850i, ale wciąż brakuje Ci mocy i sportowego charakteru? Stajesz nagle w nocy, aby po raz tysięczny móc skonfigurować swoją wymarzoną serię 8? To mam dla Ciebie idealne wieści i coś Co ukoi twoje rozpalone do czerwoności z tęsknoty serce. Będzie to chłodny okład na duszę spragnioną M8 i to dosłownie, bo za chwilę ujrzysz zdjęcia nowej "em ósemki" bawiącej się w najlepsze w skandynawskim śniegu.
     W tym przypadku mamy do czynienia z egzemplarzem w pełni zamaskowanym, a nie tak jak bywało to z M850i, że poszczególne elementy były odsłonięte i łatwo było odgadnąć ich kształt. Nie potrzeba jednak wiele, aby móc podziwiać uroki M8. Podstawowa wersja, czyli M850i jest stylistycznie idealna. Może każdy mówić co chce, ale dla mnie nie ma lepszego samochodu stylistycznie w tej klasie. BMW pozamiatało jednym słowem. W przypadku M8 samochód od razu rzuca się w  oczy agresywniejsza stylistyka nadwozia, która skupia się w dolnej partii nadwozia. Zderzaki zostały zdecydowanie poszerzone, a atrapa chłodnicy całe szczęście nie została zmodyfikowana, bo poszłoby to pewnie w kierunku nowej serii 7, czyli ogromnych nerek. Z tyłu rzucają się w oczy cztery końcówki wydechu, a w przypadku M850i mieliśmy do czynienia z dwoma końcówkami. Bardzo możliwe, że wersja M straci wyraźne wcięcia w zderzaku w zamian za masywniejszą obudowę wydechu. Zmienione zostały również lusterka, te zastosowane w zakamuflowanym egzemplarzu przypominają obudową znane konstrukcje z innych modeli oznaczonych logiem M. Również felgi na jakich porusza się samochód testowy różnią się od tych na jakich jeździły testowe M850i. Trzeba przyznać, że wyglądają całkiem ciekawie i idealnie komponują się ze śniegiem w tym czarnym malowaniu.
    Pod maskę BMW M8 trafi ten sam silnik V8 o pojemności 4.4 litra, który znajduje się w odmianie M850i. Jednak w przypadku flagowego modelu będzie on zdecydowanie mocniejszy, bo moc ma oscylować w granicy 630 koni, a słabsza odmiana ma obecnie 530 koni. Do tego około 850-900 Nm w połączeniu z 8-biegową skrzynią automatyczną Steptronic zapewni zdecydowanie lepsze osiągi niż czas 4,9 sekundy do setki i 250 km/h prędkość maksymalna. Czy zobaczymy "trójkę" z przodu zarówno podczas przyspieszenia jak i podczas gnania niemiecką autostradą czas pokaże, ale osobiście bardzo bym na to liczył, gdyż samochód ma ogromny potencjał do szybkiej jazdy. Dźwiękiem silnika sporo nadrabia już w obecnej odmianie, a w przypadku M może być tylko lepiej. W końcu logo zobowiązuje do godnego reprezentowania marki.

Foto. Motor1 oraz zdjęcia własne