Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AMG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AMG. Pokaż wszystkie posty

A45 i A45 S AMG na wideo promocyjnym

by on 4/04/2019
     A45 i A45S podniosą wysoko poprzeczkę w segmencie Hot Hatch'y. Pytanie tylko jak odpowie konkurencja i co nam zaoferuje w najbliższym czasie

     Rynek hot-hatch'y przejdzie w najbliższym czasie dosyć poważne zmiany za sprawą nowego Mercedesa A45 AMG. Producent postanowił zastąpić dotychczasowy model o tym oznaczeniu modelem A35, a od najnowszej generacji oznaczenie 45 będzie sugerować znaczny przyrost mocy, choć to nie wszystko co Mercedes ma w kieszeni. Nowy model jest dosyć pilnie strzeżony przed mediami i ciężko dowiedzieć się informacji pewnych, ale wraz z najnowszym filmem promocyjnym nagranym "gdzieś w Szwecji", jak to mówi Mercedes, możemy zobaczyć jak samochód będzie się prezentował. Pomimo zastosowania pełnego kamuflażu i tak łatwo zobaczyć linię nadwozia czy charakterystyczne elementy.
     Nowy A45 AMG to nie jedna wersja, a aż dwie, bo Mercedes przygotował odmianę podstawową, która charakteryzuje się silnikiem o pojemności dwóch litrów i mocy wynoszącej 383 koni. Drugą odmianą jest wersja S, która podobnie jak w innych modelach jest mocniejsza i legitymuje się mocą aż 416 koni mechanicznych. Obie wersje wyposażono między innymi w napęd na cztery koła 4Matic oraz 8-biegową skrzynię biegów z podwójnym sprzęgłem. Na pokładzie znajdzie się również tryb Drift podobny do tego z Forda Focusa RS, więc nie ma co się martwić o brak zabawy w nowym AMG.
     Wizualnie na ten moment samochód jest zbliżony do odmiany A35, lecz dopiero po pełnym ściągnięciu kamuflażu dowiemy się tak naprawdę jakie są różnice. Według zapewnień i plotek auto ma się cechować jeszcze agresywniejszym wyglądem i przeprojektowanym ospojlerowaniem, które podyktowane jest względem lepszej aerodynamiki. Już teraz odmiana A35 AMG prezentuje się pięknie, szczególnie w żółtym kolorze z czarnymi dodatkami, a co dopiero w mocniejszej wersji. Jeden z samochodów w filmie, jak mogliśmy zauważyć, miał znacznie większe zakamuflowanie, gdyż częściowo światła oraz całkowicie wloty powietrza były zakryte. Może to sugerować, że właśnie ten samochód jest odmianą S.
     Premiera obu wersji ma odbyć się na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, a auto trafi do sprzedaży jeszcze tej jesieni. Odmiana A35 zaczyna się w salonie od 189 900 złotych i cenowo jest bardzo podobna do poprzedniego A45. W związku z tym możemy spodziewać się, że cena nowego A45 spokojnie zacznie się od 250 000 złotych lub nawet większej kwoty. Zatem uzyskanie 300 000 zł za hot hatch'a staje się jak najbardziej realne. Szkoda trochę, bo zapowiada się naprawdę świetny samochód, jednak cena może zabić jego właściwości techniczne. Miejmy nadzieję, że mimo to znajdą się chętni na nowego Mercedesa.

Film promocyjny A45 AMG

style="text-align: center;">

Foto. materiały prasowe Mercedes

Frankenstein Benz, czyli C63 AMG jako klasyczne 190E EVO II

by on 2/04/2019
     Połączyć marzenia czasem jest trudno, szczególnie jeśli dotyczą one samochodów z dwóch różnych epok. Jednak wystarczy znaleźć odpowiednich ludzi i mieć gruby portfel, a sen stanie się faktem. 
     Wyobraź sobie, że Mercedes 190E EVO to twoje marzenie z dzieciństwa, ale kosztuje około 150 000 Euro i ciężko go dostać, a nawet jeśli wejdziesz w jego posiadanie to szkoda będzie Ci nim jeździć. Jednak obecnie podkochujesz się w nowych Mercedesach, a twoje serce skradł C63 AMG, który ostatecznie wyniósł by Cię jeszcze więcej. Co więc począć? Jak wybrać między sercem a rozumem i tym samym wytłumaczyć żonie swoje zakupy? Istnieje jednak pewna możliwość, aby pogodzić takie rozbieżności.
     Aby sprostać zadaniu połączenia obu marzeń potrzeba 5 lat, grupy specjalistów z firmy Piper Motorsport, kilku tysięcy części, dużo cierpliwości i odrobiny szczęścia, a do tego sporą dawkę fantazji i odwagi, aby za to się zabrać. Ne ma jednak rzeczy niemożliwych i tak powstał Frankenstein Benz. Jeśli nic Wam to jeszcze nie mówi to spokojnie, moja reakcja na początku była dokładnie taka sama i już śpieszę przybliżyć kilka szczegółów. W skrócie można powiedzieć, że chodzi o współczesne C63 AMG ubrane w opakowanie z 190E Evolution. W skrócie, bo tak naprawdę mówimy o prawdziwej transformacji i połączeniu dwóch samochodów, które dzieli prawie 25 lat. Można sobie tylko wyobrazić jak bardzo trzeba być szalonym, żeby wpaść na pomysł takiego projektu i go wykonać, w dodatku nie byle jak, bo jakość spasowania elementów stoi na najwyższym poziomie godnym najlepszych Mercedesów.
     Mogłoby się wydawać, że wystarczyłoby przełożyć silnik, ewentualnie skrzynię biegów do tego i otrzymujemy oczekiwany rezultat. Jednak Piper Motorsport poszło o krok dalej albo o dwa czy nawet dziesięć. Na początku rozebrano na części pierwsze zarówno C63 jak i głównego dawcę projektu, czyli klasyczne 190E. Z nowego modelu zabrano wszystkie części mechaniczne takie jak zawieszenie, skrzynia biegów, układ napędowy, hamulce czy wydech. I tutaj pojawiły się pierwsze problemy. Rozstaw osi trzeba było zmienić, bo 190E jest znacznie węższe, a silnik V8 jest prawie dwa razy większy od seryjnej 2-litrowej jednostki, która nie zapewniłaby oszałamiających osiągów. Dodatkowo nowa jednostka jest uturbiona, a to kolejny ubytek miejsca. W związku z tym konieczne było powiększenie całej wnęki silnika oraz wzmocnienie konstrukcji. Obecnie pod maską jest tak ciasno, że nie ma nawet gdzie włożyć ręki, ale na szczęście wszystko działa jak należy.
     No dobrze, ale była mowa o wersji z body kitem prosto z DTM, czyli odmianie Evolution, a jak na razie mamy zwykłe 190E. Ciąć i niszczyć oryginalne EVO było by skrajnie nieodpowiedzialnym pomysłem i zapewne spotkałoby się z ogromnym oburzeniem. Dlatego też właściciel zdecydował się dobudować body kit i nałożyć go na zwykłe 190E po modyfikacjach. Zadbano o każdy detal i jest to wierna kopia, dlatego nie wprawne oko nie rozpoznałoby, że właśnie spogląda na replikę. Dorobiono nawet zaślepki otworów na masce, a całość pokryto fabrycznym odcieniem czerni zarezerwowanym tylko dla tego modelu.
     Ciekawie zaczyna się we wnętrzu, gdzie trzeba było przerobić wszystko tak, aby zmieściła się 7-biegowa automatyczna skrzynia biegów. Tutaj nie ma raczej mowy o stworzonym na wzór oryginału obrazie. Przełożono po prostu deskę rozdzielczą z W204 i dopasowano ją do kształtu klasycznego 190E. Oczywiście zmodyfikowano całość trochę, aby nadać wnętrzu specyficzny klimat. Jakie osiągi prezentuje zbudowany samochód i ile to wszystko kosztowało właściciela nie wiadomo, ale na pewno jest to rarytas na skalę światową i szansa, że ktoś odważy się zbudować drugi taki sam egzemplarz praktycznie równa zeru. Pytanie czy wolałbyś jeździć seryjnym C63 czy zmodyfikowanym 190E zostawiam tobie, ale wydaje mi się, że odpowiedź jest oczywista i to tylko formalność.

 Foto. Piper Motorsport