Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leak. Pokaż wszystkie posty

BMW M135i - nowe BMW z przednim napędem [ZDJĘCIA]

by on 4/15/2019
     BMW nie jest chyba zadowolone, że kilka miesięcy przed premierą wyciekły zdjęcia całego samochodu, ale może podziała to dobrze dla marketingu?

     Ile to już razy mieliśmy do czynienia z przeciekami zaraz przed planowaną premierą? Setki jak nie tysiące razy. Taki już jest ten świat, ale mimo to ktoś zaszalał w przypadku nowego BMW M135i, bo pokazał cały przód i cały tył auta gotowego do wyjechania na drogi. Jak widać ktoś nie mógł się powstrzymać na widok nowej serii 1 albo zawędrował tam gdzie nie powinien. Nie zależnie od przyczyny my już znamy wygląd nowego M135i xDrive, które będzie poniekąd rewolucją dla samego BMW i może stać się groźną konkurencją dla Audi i Mercedesa. Największą zmianą, która może zaboleć fanów bawarskiej marki jest napęd na przód w całej serii. BMW porzuciło w tym segmencie tylny napęd, a we wspomnianym M135i zastosowano nawet xDrive.
     Auto ze zdjęcia to najmocniejsza wersja M Performance o sportowym usposobieniu. Wykorzystuje platformę FAAR zamiast dotychczasowej UKL dzielonej z MINI. Wizualnie auto wpasowuje się w znany z obecnych modeli BMW design, czyli duże połączone nerki, wielkie boczne wloty powietrza i biegnący przez całą szerokość zderzaka pas będący wlotem powietrza. Z tyłu znajdziemy światła wykonane w technologii 3D znane z między innymi z nowej serii 3. Oprócz tego wie końcówki wydechu jako, że jest to najmocniejsza wersja, dyfuzor i również pionowe wloty powietrza w zderzaku.
     M135i ma zastąpić w ofercie model M140i, który miał napęd na tył i aż 30 koni mechanicznych mniej. W nowym modelu zastosowano silnik B48A20T1, czyli 2-litrowa jednostka o mocy 302 KM i 450 Nm znany między innymi z zaprezentowanej stosunkowo niedawno wersji M35i dla modelu X2. Przyspieszenie do setki ma wynosić poniżej 5 sekund, a za przełożenia odpowiada nowa 8-biegowa przekładnia Aisin. Będzie to też pierwszy raz kiedy w standardzie dostaniemy BMW M Sport Differential, czyli mechanizm różnicowy z funkcją ograniczonego poślizgu. Specjalnie dla M135i zastosowano nowe tłoki o większym stopniu sprężania, poprawiono system chłodzenia na bardziej wydajny i poprawiono przepływ powietrza.
     W nowej serii 1 znajdziemy również ARB, czyli ogranicznik poślizgu kół przy silniku znany z i3s, jednak teraz po raz pierwszy zobaczymy go w samochodzie z napędem spalinowym. Zastosowana technologia skraca drogę przepływu informacji do jednostki sterującej poślizgiem, co pozwala na szybsze reagowanie i skuteczniejsze działanie. Oprócz tego znajdziemy w M135i sportowe zawieszenie M Sport, które będzie odpowiednim balansem pomiędzy sportową jazdą i osiągami, a komfortem i wygodom. Premiera nowego BMW odbędzie się na targach we Frankfurcie, a auto jesienią trafi do sprzedaży. Nieco później zobaczymy odmianę Gran Coupe na bazie serii 2, która trafi do sprzedaży w 2020 roku. Ceny obu samochodów nie są jeszcze znane.
Foto. Motor1 oraz bimmerfile 

BMW X3 M: Już całkowicie bez tajemnic! [PRZECIEK]

by on 1/21/2019
     Bawarska marka wprowadzi na rynek nowego sportowego SUVa, który ma się legitymować mocą prawie 500 koni. Wszystko było owiane tajemnicą do czasu tego przecieku...

     BMW zaprezentowało jakiś czas temu model X3 M w kamuflażu podczas testów na Nürburgringu. Od tamtego czasu nie słyszeliśmy za wiele o samochodzie, ale jak to bywa w kręgach motoryzacyjnych, przecieki to chleb powszedni. Tym samym światło dzienne ujrzało zdjęcie systemu multimedialnego nowego X3 M, na którym to widnieje właśnie wspomniany model. Nie wiadomo kto zrobił to zdjęcie, ale zdradził tym cały wgląd samochodu, a BMW nie zapowiedziało jeszcze gdzie zaprezentuje swój model. To jeden z tych przecieków, który mógł zostać wypuszczony za zgodą tzw "góry", aby wzbudzić zainteresowanie i działa w celach marketingowych. Nie mniej jednak warto zaznaczyć, że dotychczas oferowana wersja M40i ma być raptem wstępem do świata M dla nowej X3, która to osiągami ma zbliżyć się do super samochodów, a przynajmniej na papierze i mowa o prędkości maksymalnej.
     X3 M jest dla BMW obecnie bardzo ważnym samochodem, bo będzie to najmniejszy SUV oferowany w wersji M, a do tego opracowano specjalny trzylitrowy silnik R6 Twin-Turbo, który może generować nawet 476 koni mechanicznych. Będzie on połączony z 8-biegową skrzynią i napędem na cztery koła pochodzącym ze sportowego modelu M5. Dodatkowo samochód ma zapewniać niesamowitą zwinność i sportowe właściwości jezdne dzięki sportowemu zawieszeniu M Performance oraz aktywnemu mechanizmowi różnicowemu. Choć elektroniczny wyświetlacz zegarów jest wyskalowany do 330 km/h, dzięki czemu X3 M mogłoby konkurować z super samochodami pokroju McLarena 600LT, to zapewne ostatecznie prędkość zostanie ograniczona do 250-270 km/h. Dzięki zastosowaniu technologii znanych z topowych modeli BMW samochód ma się zachowywać nie gorzej niż sedan, czy tak będzie okaże się po premierze w pierwszych testach.
     Wizualnie samochód nie skrywa już żadnych tajemnic. Testy na Nürburgringu wiele zdradził w tej kwestii mimo pełnego kamuflażu, ale teraz gdy mamy zdjęcie poglądowe z systemu multimedialnego wiemy dosłownie wszystko. Z przodu najbardziej w oczy rzucają się nerki, które zachowują dobre proporcje i są całe czarne dzięki temu wyróżniają się z pozostałej części. Największe zmiany przeszedł zderzak, który pełen jest wlotów powietrza z czego dwa są umieszczone po bokach, a jeden centralnie poziomo. Do kompletu dołączają 5-ramienne felgi w dużym rozmiarze, za którymi ukryte są hamulce tarczowe z logo M. Zdjęć z tyłu w pełnej krasie nie mamy, ale zapewne projektanci dopompowali trochę zderzak i umieścili dosyć spory dyfuzor, bo w końcu trzeba utrzymać takie auto w ryzach drogi.
      Nie wiadomo kiedy samochód zadebiutuje oficjalnie, bo BMW jeszcze nic o tym nie wspominało, ale najprawdopodniej będzie to koniec tego roku. Wraz z X3 M do sprzedaży trafi X4 M, które będzie wykorzystywać ten sam silnik wraz z całym zestawem sportowych części z innych BMW. Obecnie odmiana M40i w katalogu zaczyna się od 325 000 zł i choć nie znamy oficjalnego cennika wersji M to jeśli kwota przekroczy 500 000 złotych nikt nie powinien być zdziwiony. Najważniejsi ludzie w BMW są pewni osiągów X3 M i głośno mówi się, że będzie to jeden z lepszych SUVów na rynku, oczywiście tych sportowych. Osobiście czekam na premierę salonową, żeby móc zobaczyć samochód na żywo i sprawdzić czy rzeczywiście będzie taki świetny.

Foto. materiały prasowe BMW oraz Carscoops 

Porsche Taycan Sport Turismo i Mission E Cross Turismo - Nowości z Niemiec

by on 10/19/2018

     Pomysł wprowadzenia elektrycznego samochodu sportowego o nadwoziu kombi i wersji terenowej jest dobry, ale z tym zasięgiem może okazać się fiaskiem.

     Ostatnimi czasy producenci porzucają nadwozie kombi i kierują się w stronę SUVów. Doskonałym przykładem takiej polityki jest Ford, który ma zamiar pozostawić na rynku amerykańskim tylko SUVy i pick-upy pozbywając się tym samym m.in. Mondeo czy Focusa. Porsche idzie pod prąd i w ogóle nie przejmuje się trendami. Gdy wśród wariantów Panamery pojawiła się wersja Sport Turismo ludzie pukali się w głowy zadając pytanie "Kto to widział Porsche w kombi?". A teraz jest to jedna z bardziej rozchwytywanych odmian i najlepiej wyglądające kombi na rynku. W Zuffenhausen postanowiono pójść za ciosem.


     Jeśli Panamera kombi dobrze się sprzedaje, a Taycan ma być prekursorem w elektryfikacji Porsche oraz zapewnić efekt wielkiego "WoW" na rynku to trzeba połączyć fakty ze sobą - tak właśnie powstaje Porsche Taycan Sport Turismo. Już wcześniej inżynierowie ze Stuttgartu nas zaskoczyli konceptem Mission E Cross Turismo, który przypomina samochód terenowy.


    Teraz udało się złapać na zdjęciach szpiegowskich samochód, który przypomina co prawda odmianę Cross Turismo, ale brakuje charakterystycznych elementów terenowych. Bardziej samochód przypomina odmianę kombi Taycana. Trzeba przyznać, że całość prezentuje się ciekawie i może to być rewolucja na skalę światową. Być może dostanie utworzony nowy segment samochodów.


     Tak naprawdę z wizualnego punktu widzenia jest to Panamera po modyfikacjach. Wydłużona tylna część nadwozia, pas świetlny i zbliżony przód to elementy podobne na pierwszy rzut oka. Gdy się przyjrzymy dostrzeżemy różnice, a wśród nich niżej poprowadzoną linię dachu, szersze nadwozie czy trochę bardziej agresywny tył. Jest to jednak samochód testowy w kamuflarzu bez wielu charakterystycznych elementów, które trafią do produkcji. Nawet jeśli teraz samochód jest zbliżony do Panamery to ostatecznie może się całkiem różnic lub w takim nadwoziu nie występować. Patrzac jednak na te zdjecia nasuwa się pytanie - po co ten wydech? Czyżby testowano na wersji spalinowej? A może to będzie tylko atrapa?


    Cross Turismo dostał zielone światło w tym tygodniu i trafił do produkcji, a jego premiera salonowa jest zaplanowana na rok 2019. Ma dysponować mocą 600 koni mechanicznych dzięki czemu sprint do setki trwa 3,5 sekundy. Na jednym ładowaniu baterii ma przejechać niecałe 500 km, a czas ładowania pozwalający na przejechanie 400 km wynosi 15 minut dzięki wykorzystaniu nowego systemu. Bez emisyjne, szybkie i rządzące sobie w każdych warunkach - takie jest Mission E Cross Turismo.


     Odmiana Sport Turismo może namieszać na rynku. Elektryczny samochód sportowy w kombi to propozycja, którą nie każdy producent ma w ofercie a nawet nie każdy może sobie pozwolić na taki projekt. Problemem może być jednak zasięg, który w porównaniu z Teslą wygląda średnio. 500 - 400 km może nie wystarczyć do rewolucji wśród elektryków i zagrozić pozycji Tesli. Gdybyśmy rozmawiali o dwukrotności tej liczby to Tesla czułaby oddech Porsche na plecach. Swoją drogą ostatnio większość informacji u mnie dotyczy Porsche, elektryków i SUVów. To dosyć niepokojące. Czyżby szykował się elektryczny SUV od Porsche?



Foto. Porsche and Carscoops

Chevrolet Zora (Corvette C8) - Nadchodzą wielkie zmiany w kultowym samochodzie

by on 9/26/2018

     Zora ku chwale swojego ojca, jednego z pierwszych inżynierów, który dał początek jednemu z najlepszych tylnonapędowych samochodów na świecie.

     Jedna z amerykańskich legend, czyli Dodge Viper umarła i nic już tego nie odwróci. Gdy jedni odchodzą drudzy przychodzą wcześniej czy później na ich miejsce i tak to działa w przyrodzie od wieków. Poprzednia generacja Chevroleta Corvette (C7) zestarzała się i przyszedł najwyższy czas, aby stworzyć dla niej następce. Chevrolet ma odważny pomysł i ambitne plany, jednak patrząc na zdjęcia szpiegowskie widzimy miks różnych samochodów i brak jakiegokolwiek charakteru. Dlaczego? Zobaczcie sami, ale najpierw parę informacji.


    Dotychczas Corvette napędzana była przez silnik V8 umieszczony nad przednią osią i pozostawało to bez zmian przez kolejne generacje. Tym razem projektanci postanowili umieścić silnik za kierowcą zmieniając tym samym rozłożenie masy i środek ciężkości. Z racji, że takie rozwiązanie nie było jeszcze stosowane w tym modelu możemy spodziewać się paru innych zmian idących w parze, a wśród nich m.in. umieszczenie skrzyni biegów za kierowcą i nowy system prowadzenia przewodów hydraulicznych.


     System ten ma ograniczyć maksymalnie ich przebieg, a wszystko będzie opierać się na sygnałach elektrycznych płynących z czujników umieszczonych w pedale sprzęgła prosto do skrzyni biegów, gdzie specjalny siłownik będzie przesuwał tarczę sprzęgła. Ma to na celu lepsze rozplanowanie położenia komponentów, ograniczenie masy oraz przyspieszenie czasu reakcji skrzyni biegów. Dotychczas żaden z inżynierów Chevroleta tego nie potwierdził, ale informacje te zawierają swoje odzwierciedlenie w nowych zgłoszeniach do urzędu patentowego przez General Motors oraz skuteczną odmowę komentarza przez pracowników.


     Zagadką pozostaje silnik jaki będzie napędzać Vette. Najprawdopodobniej jednak będzie to jednostka V8 o zawrotnych 6.2 litra występująca w 3 wariantach (czwarty niepewny). Pierwsza ma mieć około 500 KM w 100% wolnossąca, a kolejne dwie przy pomocy turbosprężarek mają osiągać kolejno 600 i 800 KM. Mało tego, istnieje duża szansa na wersję hybrydową. Tak, wiem, że hybryda w Vette to koszmar, ale w tym przypadku nabiera sensu. Jeśli taki układ trafi do C8 to moc może oscylować nawet powyżej 1000 KM, a to pułap na przykład LaFerrari.


     Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nowej Corvette wcale nie ujrzymy jako model C8, czyli następca C7. Wiele pogłosek mówi o nazwie Zora odnoszącej się do pierwszego inżyniera Corvette - Zora Arkus-Duntov - potocznie nazywanego jej ojcem. Niezależnie jednak od nazwy następca jest w drodze.


     Przejdźmy może do samego wyglądu, bo ten budzi wiele zastrzeżeń i kontrowersji. W pierwszej chwili samochód na zdjęciach przypomina słynne Ferrari 360 Modena. Podobna linia boczna i kształt świateł sprawiają takie złudzenie. Na pewno Vette straciła trochę na agresywności z przodu, co nie powinno w ogóle mieć miejsca w takim samochodzie. Mimo zastosowanie wielkich wlotów powietrza i rozdzielaczy na zderzaku to samochód bardziej przypomina zabawkę dla dziecka niż wóz sportowy. Z tyłu podbiega troszkę pod Camaro, ale pomimo solidnego kamuflażu prezentuje się całkiem nie źle. Szczególnie światła mogą okazać się świetnym zaskoczeniem.


     Premiera odbędzie się w styczniu na targach motoryzacyjnych w Detroit, a pierwsze samochody wyjadą na ulicę dopiero pod koniec 2019 roku lub na początku 2020. Jeśli chodzi o ceny to można spodziewać się dużej rozpiętości szczególnie między topową wersją o mocy 1000 koni, a najsłabszą. Wydaje mi się jednak, że cena najsłabszej odmiany nie powinna przekroczyć 70 tysięcy euro.

     Jeśli ktoś zna się na tyle na mechanice, że byłby w stanie wytłumaczyć działanie nowego systemu w Corvette to zapraszam do dyskusji w komentarzach lub wiadomości do mnie





Foto. Carbuzz oraz rendery

Nowy Focus ST - Downsizingowi mówimy papa!

by on 9/24/2018

     W Fordzie ktoś przyszedł po rozum do głowy i zwiększył pojemność silnika.

     Ford Focus ST jest popularny z jednego prostego powodu - ma 250 KM na przedniej osi. Nic więcej nie potrzeba do szczęścia. Jednak nie samą mocą człowiek żyje i gdyby wydobyć ją z uturbionej 3 cylindrowej jednostki o pojemności 1.5 litra to mogłoby to źle odbić się na renomie samochodu i jego sprzedaży a przede wszystkim na wrażeniach z jazdy.


     Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy w porę przychodzą po rozum do głowy. W Fordzie zapewne wyglądało to tak:

- Ej Sam! Masz pomysł na nowego Focusa ST?
- Nie bardzo, wsadźmy silnik z Fiesty i ludzie to kupią.
- Stary oszalałeś?! Prawie nas zlinczowali za 2.3 w Mustangu a co dopiero za 1.5 w Focusie ST!
- Jacob podsunąłeś mi świetny pomysł. Weźmy silnik z RSa tylko zmniejszmy moc. Ludzie będą mieli namiastkę lepszego wozu.
- Jesteś genialny! Robimy! Tom, do fabryki z tym projektem, ale już!


     Mniej więcej tak musiało to wyglądać, bo gdy pokazano Fiestę z 1.5 EcoBoost o 3 cylindrach świat motoryzacji zamarł. Nie z powodu tego silnika w Fieście, ale dlatego, że było wielce prawdopodobne umieszczenie go w Focusie. Wyobrażacie sobie ponad 250 KM z 3 cylindrów w przednionapędowym hothatchu? Ja nie i wolę takiego czegoś nie ujrzeć.


     Obecnie w odmianie ST mamy jednostkę o pojemności dwóch litrów, więc w tym przypadku obserwujemy sytuacje odwrotną do downsizingu co powinno ucieszyć większość fanów samochodu Forda. Jednak kwestia mocy wciąż pozostaje nieznana i niesie wiele zagadek. Przy obecnym silniku generowanych jest 250 KM, a wersja RS mająca ten sam silnik ma ich aż 300. Za to Ford Explorer posiada również ten sam silnik tyle, że o mocy 280 KM. Ciekawie za to było w przypadku Mustanga, bo tam jednostka ta osiągała nawet 317 KM. Co to może znaczyć dla Focusa? Mianowicie podniesienie mocy w ST o 30-50 KM i być może o tyle samo w modelu o oznaczeniu RS. Można spodziewać się takiego manewru, bo konkurencja dawno już zbliża się do 350 KM, a pułap 400 KM zostanie wnet przekroczony przez niemiecką konkurencję.


     Informacja o zamieszczonym silniku jest pewna dzięki zdjęciu plakietki od klimatyzacji, na której umieszczono oznaczenie wersji silnikowej. Pełny zakres informacji poznamy w 2019 roku, jednak być może Ford będzie nas karmił różnymi smaczkami o wiele wcześniej. Pozostaje jeszcze jak bardzo zmieni się cena nowego ST?


LEAK: Porsche 911 (992) 2019 - Nowa generacja nadchodzi

by on 8/03/2018

     Producenci samochodów przyzwyczaili nas do wycieków różnych informacji na temat nowych modeli przed ich oficjalną premierą. Często wykorzystują ten zabieg w celach marketingowych, aby wokół samochodu zrobić jak najwięcej szumu i wiele osób o nim mówiło. O ile zazwyczaj są to jakieś informacje techniczne lub zdjęcia zrobione z ukrycia lub po prostu ktoś "przypadkiem" doda coś na stronę dealera to w Porsche doszło do dosyć śmiesznej sytuacji. Ktoś najzwyczajniej w świecie zaparkował sobie nowe 911 w Stuttgarcie i wystawił je na widok przechodniów wśród których kilku zrobiło zdjęcia nowego modelu 911.


     W oczy od razu rzuca się tył samochodu, który choć przypomina poprzednią generację to nawiązuje do nowego Taycana. Charakterystyczny dla wszystkich nowych modeli pas świetlny biegnący pomiędzy lampami oraz zmieniony tylny zderzak to tylko część planowanych zmian. Względem poprzednika różni się też wydech oraz cały przedni zderzak. Mimo, że zmiany nie są drastyczne to wprowadzają nową stylistykę marki do kultowego modelu i nadają świeżości.


     W nowych 911 nie zobaczymy już silników wolnossących. W ich miejsce pojawią się jednostki turbodoładowane. Wszystkie silniki mają zyskać około 10-20 KM co zdecydowanie wypłynie na osiągi. Ponad to dostępna będzie odmiana hybrydowa, która wizualnie nie będzie wyróżniać się na tle innych wersji. Na razie nie wiadomo ile w tym prawdy, gdyż są to tylko plotki, ale podobno wersja Turbo S z aktualnego przyspieszenia do setki w czasie 2,9 sekundy ma zejść do 2,5 sekundy i jednym samochodem, któremu ustąpi miejsca ma być w pełni elektryczny Taycan. We wnętrzu możemy spodziewać się wielkich ekranów znanych z Panamery czy Cayenne oraz zastosowania nowej stylistyki.


     Oficjalna premiera odbędzie się 30 listopada w Los Angeles, a pierwsi klienci otrzymają swoje samochody w 2019 roku. Nie ujawniono żadnych informacji na temat cen, ale na obniżki nie ma co liczyć, szczególnie, że wśród zmian ma być także ingerencja w podwozie dla lepszych osiągów. Więcej szczegółów poznamy na samej prezentacji, więc nie zostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość.


Foto: Zgodnie ze znakiem wodnym na zdjęciach